Najbliższe wydarzenia

Fotorelacja z Pielgrzymki Długiego Życia do Indii i Nepalu – 3.04-23.04 2016

  • Opublikowano dnia: 19 lipca 2016
  • przez: admin
  • w:

WSPOMNIENIA UCZESTNIKÓW PIELGRZYMKI :

Marcin:

 Wspaniała podróż z wspaniałym nauczycielem do miejsc, które głęboko poruszyły moją duchowością. Możliwość udziału w praktykach i modlitwach o długie życie najważniejszych nauczycieli naszej tradycji odbierałem jako niezwykły zaszczyt i ogromne szczęście. Klasztor Menri i Triten Norbutse to wyjątkowe miejsca. W świątyni tantrycznej w Menri czułem się jakbym był przyciągany ogromnym magnesem. Właściwie mógłbym z niej wcale nie wychodzić. Miałem poczucie jakby czas się zatrzymał i spojrzałem na siebie z zupełnie innej perspektywy. Trudno te odczucia ująć słowami ale było to coś bardzo wyjątkowego. Poczucie ogromnego spokoju, dobra, wielkiego współczucia, braku myśli, wybaczenia i pragnienia szczęścia dla wszystkich istot przenikały mnie przez cały czas pobytu na pielgrzymce. Dzięki tej wyprawie mój związek z tradycją Bon został jakby scementowany. Z perspektywy czasu, po powrocie do domu, jeszcze bardziej widzę jak wyjątkowa była to podróż. Chciałbym wyrazić ogromną wdzięczność dla Niymy Dakpy Rinpocze za opiekę nad naszą grupą i za to, że zainspirował nas do tego wyjazdu. Dziękuję Rinpocze.

Kasia: 

 Pielgrzymka do Indii i Nepalu była dla mnie niezapomnianym i niezwykłym przeżyciem duchowym. Wzięcie udziału w tak wspaniałych inicjacjach długiego życia dla Jego Świątobliwości w klasztorze Menri oraz dla HE Jongdzina Rinpocze w Triten Norbutse było czymś cudownym. Jestem szczęśliwa, że mogłam uczestniczyć w praktykach, zobaczyć klasztory, spotkać wspaniałych nauczycieli. Nasza grupa pielgrzymów była pod opieką Njimy Dakpy Rinpocze, dziękuję Rinpocze za serce, które włożył w organizację oraz opiekę nad nami. Dziękuję organizatorom oraz wszystkim, którzy byli tam ze mną. Marzę o tym by jeszcze raz powiedzieć Tashi Delek w Indiach i Nepalu.

Iwona: 

 „Jestem z Menrii”
Pierwszym retritem (dwa lata temu) była dla mnie „Tęczowa Powha”. Wtedy wiedziałam, że praktyka długiego życia jest moją rdzenną praktyką. Mimo to, przeżycia jakich doświadczyłam w Menrii przerosły wszelkie oczekiwania. To miejsce niczym rozczepiająca soczewka spowodowało u mnie rozciągnięcie reinkarnacyjne, jak gdybym była rozsmarowanym masłem lub rozlaną śmietaną. Rozpoznawałam ludzi, z którymi miałam związek w przeszłych życiach. Podczas rytuałów w Świątyni Strażników poprzedzających Inicjację kumulacja brzmień dźwięków instrumentów muzycznych oraz wibracja głosów mnichów powodowała we mnie otwarcie czakry serca do poziomu kiedy doświadczałam rozpadu ciała na drobne cząsteczki… i przestawałam czuć ciało. Punktem kulminacyjnym pobytu był sen o mandali, którą dwa dni później zobaczyłam w pokoju medytacyjnym nad biblioteką. We śnie w mandali paliło się 9 świeczek – za zdrowie His Holinessa.
Tak naprawdę nie wróciłam z Menrii. Cząsteczki mnie już tam zostały… lub czekały wcześniej aż tam się pojawię…

Ola: 

 Pielgrzymka do klasztorów w Indiach i Nepalu pozostawiła niewyobrażalną moc.
Do tej pory czuję wewnętrzną radość, która wspiera mnie w każdym dniu mojego tu i teraz. Nie ma nic cenniejszego od świadomości , że mamy masę szczęścia mogąc uczyć sie aspektów mądrości od naszych Nauczycieli i nabytą wiedzę wcielać w życie. Owoce tej wiedzy sprawiają, że nasze życie zmienia się w szczęśliwe, a my stajemy się bardziej empatyczni w stosunku do wszystkich czujących istot. Każda myśl wracająca do odwiedzonych miejsc, przywraca uśmiech i napawa szczęściem. Uważam, że jestem wielką szczęściarą mogąc uczestniczyć w tak wspaniałych ceremoniach i poczuć z bliska obecność zarówno mnichów w odwiedzanych klasztorach jak i niezwykłych Tybetańczyków. Dziękuję za to, że mogłam tam być oraz za opiekę Nyima Dakpy Rinpoche. To była wspaniała podróż we wszystkich jej przejawach.

Kamila: 

 Pielgrzymka miała być spełnieniem marzenia o zobaczeniu obu klasztorów zarówno w Menri jak i Kathmandu jak i pierwszym wyczekiwanym spotkaniem z H.H. Menri Tridzinem Rinpoche. Okazała sie jednak czymś dużo więcej. Trudno to wyrazić słowami. Gdy dowiedziałam się, że Rinpoche jednak nie będzie, byłam zawiedziona co zupełnie w magiczny sposób rozpłynęło się juz na miejscu. Czułam w sercu pełnię, nic ani nikogo mi nie brakowało. Po pielgrzymce wiele rzeczy sie zadziało, które pozbawiły mnie złudzeń co do praktyki mojej osoby i mojego miejsca w świecie. Do tej pory odkrywam zmiany szczególnie obecne w codziennej praktyce. Nima Dakpa Rinpoche to wspaniały nauczyciel, sama obecność przy nim wzbogaca. Miałam też okazję zobaczyć jak pracuje z dziećmi i jakim cudownym jest dla nich opiekunem. Lepszego nie mogłyby mieć.
Warto było wziąć udział w pielgrzymce. To zmieniające życie doświadczenie. 500px-faith_buddhism_endless_knot_v2-svg